2003/2004-4 Św. Jan

4. Św. Jan

(12 stycznia 2004) - - (8 MB)

Witam państwa bardzo serdecznie. Wiem, że nie do wszystkich dotarła informacja o przyśpieszeniu terminu poprzednie konferencji i część z państwa przyszła nadaremnie. Jeszcze raz bardzo gorąco przepraszam. Po pogodzie sądząc, a również po poruszaniu się po Warszawie - kiedy patrzę na państwa to rzeczywiście są państwo miłośnikami Biblii, Pisma Świętego, skoro w taki dzień dotarliście tutaj i bierzecie udział w kolejnej konferencji biblijnej.
Dzisiejsza konferencja będzie poświęcona św. Janowi Apostołowi. Skoro omawiamy różnych Apostołów, a do tej pory skupiliśmy się na św. Piotrze, na tym który jest najważniejszy, który jest głową, który jest fundamentem. Powiedzieliśmy na temat św. Piotra sporo, kierując się Nowym Testamentem. Dzisiaj powiemy o św. Janie. Oczywiście nie będzie to — żeby nie mylić tych dwu osób — św. Jan Chrzciciel. Wiemy, że to jest inna osoba niż św. Jan Apostoł i Ewangelista. Że to nie jest takie proste, i że czasami te dwie osoby są łączone, albo czasami dochodzi nawet do tego, że buduje się kościół dla św. Jana a potem się pyta: „A który to Jan?" — i nie wiadomo! My mamy w Polsce doskonały precedens, który pokazuje ile może być wokół tego zamieszania. Być może państwo znają odrobinę Toruń, a tam jest katedra pod wezwaniem św. Janów, a więc Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty. W ten sposób obaj zostali połączeni. I oczywiście, jeżeli ktoś do tego nie przykłada należytej uwagi, to może mu się Jan Chrzciciel z Janem Ewangelistą pomylić. W Toruniu nie tyle są pomyleni co są połączeni. Warto tę katedrę zobaczyć, w ogóle warto zobaczyć Toruń, bo to jedno z najpiękniejszych miast polskich, zwłaszcza od strony Wisły. Szczyci się więc Toruń i Janem Chrzcicielem i Janem Apostołem, a my się skupimy na Janie Apostole.
Być może zwrócili państwo uwagę na pewien drobiazg, ale liczący się. Otóż o ile mamy sporo wyobrażeń św. Piotra, mamy nawet sporo wyobrażeń św. Mateusza, to jeżeli chodzi o malarskie czy rzeźbiarskie pokazywania św. Jana Ewangelisty, to są one stosunkowo rzadkie. Rzadko mamy wyobrażenia tego, jak wyglądał św. Jan Apostoł. Jeżeli już się pojawiają to zazwyczaj w (k)Kościołach bardzo rzadko, głównie w Kościele prawosławnym. Natomiast w naszym rzymsko - katolickim Kościele tych wyobrażeń za dużo nie ma. Dlaczego tak jest? Otóż jest tak z powodu, który ma pewną nośność teologiczną i który niech stanowi już bezpośrednie wprowadzenie do naszej dzisiejszej konferencji. Myślę że jeżeli zrozumiemy ten powód to również zrozumiemy coś z takiej charakterystyki religijności, religii, sposobu wyznawania Boga, w tym przypadku sposobu wyznawania Chrystusa.
Otóż o co chodzi? Bardzo często, kiedy mówimy o przeszłości, czy kiedy mówimy o sprawach, które nas interesują, to chcielibyśmy odtworzyć ludzi. Chcielibyśmy wiedzieć jak oni wyglądali, jak wyglądał św. Piotr, jak wyglądał św. Mateusz, jak wyglądał św. Paweł, jak wyglądał św. Jan i chcemy o tych ludziach wiedzieć jak najwięcej. Ale zdarza się również i tak, że są tak ważne sprawy, tak ważne przeżycia, tak ważne zagadnienia, że ludzie którzy z nimi mają do czynienia schodzą jakby na plan dalszy. Że ci ludzie przestają się liczyć, przestają być ważni. A to, co jest istotniejsze, to jest sam problem, sama sprawa. W tym przypadku, o którym my mówimy, jest to jak nazywają ją Dzieje Apostolskie sprawa Jezusa z Nazaretu. I chcemy zobaczyć Jezusa oczami Apostołów, oczami św. Piotra i wiedzieć kim on był, dzisiaj oczami św. Jana i wiedzieć, kim był Jezus ale także kim był św. Jan. Tymczasem o ile portret św. Piotra na podstawie Ewangelii jest bardzo klarowny, o tyle portret św. Jana na podstawie Ewangelii jest bardzo drugoplanowy. To znaczy Jan nigdy nie jest na pierwszym planie w tym znaczeniu, iżbyśmy mogli dowiedzieć się o nim bardzo dużo. On nie mówi o sobie także w swojej Ewangelii. Również inne Ewangelie tylko wspominają o Janie. Natomiast to, co ma do powiedzenia, to przede wszystkim Jezus oraz to, co Jezusa dotyczy. Spróbujmy więc na podstawie tego, co mówi Jan o Jezusie, powiedzieć coś o Janie. Troszkę to jest przewrotne myślenie ale sądzę, że do zrealizowania. Czyli będziemy przyglądać się temu, jak Jan opowiada o Jezusie, co Jan ma do powiedzenia o Jezusie, ale będziemy chcieli z tego uczynić jakiś portret psychologiczny Jana.
Otóż przede wszystkim trzeba nam podkreślić na samym początku, że Jan w odróżnieniu od wszystkich pozostałych Apostołów nie poniósł śmierci męczeńskiej. To jest bardzo ważny rys. Pozostałych jedenastu Apostołów zmarło śmiercią męczeńską — Piotr w Rzymie, Andrzej w Grecji, inni w rozmaitych miejscach starożytnego świata. Natomiast Jan — nie, Jan dożył późnej starości. I to jest drugi jego rys. A więc jeżeli dożył późnej starości i zmarł gdzieś pod koniec I wieku, to domyślamy się że kiedy znał Jezusa, czy kiedy chodził z Jezusem, to był bardzo młodym chłopcem. Swoją Ewangelię napisał późno, by nie powiedzieć najpóźniej ze wszystkich Ewangelistów. Na ten temat już kiedyś mówiliśmy sporo, że Ewangelie Mateusza, Marka, Łukasza powstały w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych I wieku, natomiast Ewangelia Jana powstała gdzieś 15 - 20 - 25 lat później. To jest oczywiście bardzo dużo zważywszy, że 20 - 25 lat to jest życie jednego pokolenia. A więc św. Jan zastanawia się nad swoją przygodą z Jezusem wtedy, kiedy sam już jest człowiekiem starszym, by nie powiedzieć starcem. Oczywiście zastanawiał się nad tym przez całe życie. Ta tajemnica Jezusa była z nim zawsze, ale kiedy powoli zbliżał się kres jego życia, wtedy Jan dochodzi do takiego miejsca, że postanawia utrwalić pamięć o tym, co przeżył.
I na co kładzie nacisk? Żeby zrozumieć, czy jakoś wziąć sobie do serca to, co chce Jan wyeksponować, i dojść do tego, kim on był, powinniśmy odwołać się do własnego doświadczenia. Zdarza się nam w życiu przeżyć coś ważnego, jakieś bardzo ważne wydarzenie, wielką przygodę, spotkać kogoś niezwykłego. Przeżywamy to na gorąco, nieraz przeżywamy to jak gdyby w transie, nie zdajemy sobie sprawy z wielkości tej chwili, albo nawet jeżeli zdajemy sobie sprawę to ją przeżywamy niezwykle intensywnie. Wracamy, chcemy o tym opowiadać i opowiadamy, a kiedy upłynie czas jakiś — im więcej czasu tym bardziej się to nasila — to zadajemy sobie pytanie: „ A co się właściwie zdarzyło? Czy rzeczywiście to, co przeżyłem, czego doświadczyłem, miało miejsce?Czy jest możliwe, żebym przeżył czy przeżyła coś takiego? Czy to nie jest jakiś rodzaj snu albo jakiejś projekcji moich marzeń czy moich potrzeb?" Otóż z Janem było zupełnie podobnie. Mamy w Nowym Testamencie Pierwszy List św. Jana, który zwracając się do adresatów r